naprawdę chce polepszenia naszych stosunków.

„Wierzysz w to? W takim razie mam bagna na Florydzie, które chętnie ci sprzedam”.
nie miał innego tropu. Tylko Fernanda.
przegrywać. Zresztą nikt nie lubi.
młodziej. Wysoki i w miarę szczupły, dbał o równomierną opaleniznę i starannie zaczesywał
Ale uwagę Montoi przykuło coś innego. Jej nazwisko panieńskie. Przed ślubem nazywała
– Dobry piesek – szepnęła machinalnie i podrapała go po łebku.
Starzy facet zdjął za dużą, śmierdzącą tytoniem marynarkę.
zdała sobie sprawę, że powiedziała za dużo. – Posłuchaj, naprawdę nie wiem, jakie to ma
Rzucił się do schodów. Pomyślał, że niewykluczone, że pcha się prosto w pułapkę i że
– Rick... – Za późno. Stała pośrodku lotniska z komórką w garści i czuła się jak idiotka. I
bulwar Wilshire. – Różnica dwóch godzin, pamiętasz? – Bolały go plecy, poszedł spać po
Dziwny odgłos. Stłumiony.
- Cholera! - Montoya zacisnął usta i pogrzebał w kieszeni kurtki, jakby szukał nieistniejącej paczki papierosów. - Sprawdziłem informacje o zaginionych i dowiedziałem się, że w pobliżu wyspy St. Simons wyłowiono ciało kobiety. - Pomyślał pan, że to może być Marta? Skąd się pan tak szybko o tym dowiedział? - Postarałem się. - Był bardzo pewny siebie. Hardy. Reed od razu go polubił. - Przywiozłem dokumentację stomatologiczną. - Ma pan ją przy sobie? - To już zaczynało wyglądać trochę dziwnie. - Kopię. Ale do identyfikacji wystarczy. - Czy nie jest pan w to zbyt mocno zaangażowany? - zapytał Reed. - Niektórym tak się wydaje. Ale się mylą. - Może powinien pan trochę odpuścić. Spojrzeć na to z perspektywy... A znaleziona kobieta to nie Marta Vasquez. - Nie? - Odetchnął z ulgą, unosząc szerokie ramiona. - Jest pan pewien? Reed podsunął mu raport. - Tak. Montoya zaczął czytać. Gdy przeszedł do opisu sekcji zwłok Rebeki Wade, twarz mu stężała. - Chory sukinsyn z niego. - Albo z niej. - Kobieta? - Bardzo możliwe. - ...która obcina ofiarom języki. - Na to wygląda. - Cholera! - Montoya dopiero teraz usiadł. - Zetknąłem się już z kilkoma pokręconymi facetami. Dwóch miało naprawdę nieźle porąbane. Jeden mówił o sobie Ojciec John, a drugi nazwał się Wybrańcem. Seryjni zabójcy. Obaj mieli dziwne religijno-sadystyczne odchylenie. - Nasz zabójca wybiera osoby związane z jedną bogatą rodziną - powiedział Reed. Może warto, by Montoya rzucił na sprawę świeżym okiem. Facet miał spore doświadczenie. Reed czytał o tych seryjnych mordercach z Nowego Orleanu. Niezłe świry. To właśnie Montoya pomógł ich złapać. - Za godzinę miałem jechać do St. Simons, żeby to sprawdzić. - Wskazał na raport. - Mogę się z panem zabrać? - zapytał Montoya. - To chyba niezły pomysł. - Reed pomyślał, że przyda mu się wszelka pomoc. Ktokolwiek wykańczał Montgomerych, robił to niezwykle sprawnie i coraz bardziej zwiększał tempo. - Nasza ostatnia ofiara nie wygląda zbyt dobrze - dodał. - Przeleżała trochę w wodzie. - Nie ma problemu. Reed spojrzał Montoi prosto w oczy, ale ten nie odwrócił wzroku. Nawet nie mrugnął. Nada się. Tropiąc tych zabójców, niejedno już widział. - Zabieram pana. - Co Rebeka Wade ma wspólnego z rodziną Montgomerych? Reed opowiedział mu o jej powiązaniach z Caitlyn Montgomery Bandeaux, gdy z korytarza dobiegły ich szybkie kroki Morrisette. Wpadła do pokoju uśmiechnięta jak kot, który dobrał się do śmietanki. - Zgadnij, co mam!
samochodów.

Skład: Zakład Kolond w Warszawie

Obszczekiwał pień, usiłował się wspinać na gałęzie, a wiewiórka kpiła z niego w żywe
kilka razy, ale Kristi ma dość oleju w głowie, by poskładać kawałki układanki. No i sama
Sprawdził komórkę. Żadnych nieodebranych połączeń, żadnych wiadomości tekstowych,

– Powiedziała, że go podejrzewała, tego Alana, że inwestował nie tylko w nieruchomości.

Przestań!
Zerknęła na barek i uznała, że prowizorycznym lekarstwem może
- Do domu - powtórzyła Parker, patrząc na Tannera. -

Znalazł w Internecie billing jej komórki i przekonał się, że ostatnie połączenie

- Pomyśl o tym - szepnęła ze złością tamta. - Skoro mama
tym, że nie poznałem cię wcześniej. - Wsunął jej pierścionek
mi się podobała, nie bez znaczenia był też fakt, że dzięki niej moja